niedziela, 12 kwietnia 2015

cześć i czołem!

Jest tu ktoś jeszcze? Zastanawiam się nad usunięciem bloga, ale jeszcze widzę, że co jakiś czas mam nowe wyświetlenia i jestem tym pozytywnie zaskoczona ;) W sumie mogę dalej jeszcze zamieszczać jakieś opowiadania czy imaginy, ale chcecie? :) Mam prośbę, jeśli to przeczytasz, zostaw po sobie obojętnie jaki komenatarz, chcę zobaczyć czy naprawdę ktoś tu jeszcze wchodzi ;)) Pozdrawiam!

piątek, 30 listopada 2012

Imagin - Zayn ( smutny :c )


Zayn, Twój chłopak. Poznaliście się w szkole, gdy mieliście zaledwie 14 lat. Jest od Ciebie o rok starszy. Gdy go zobaczyłaś pierwszy raz, wiedziałaś że Ci się podoba. Nie byłaś jedna, dziewczyn, które pukały do jego serca było kilka. Cała szkoła wiedziała że Malik Ci się podoba. Nie odważyłaś się do niego zagadać, więc wybrałaś drogę SMS. Zdobyłaś jego numer i napisałaś. Pisaliście codziennie przez kilkanaście dni lecz w szkole każde z Was milczało. Twoja koleżanka z klasy mieszkała kilka domów obok niego, przyjaźnili się, ale on jej także się podobał. Ciągle robiła Ci na złość, kiedy szłaś ona specjalnie go przytulała, łapała za rękę. Denerwowało Cię to. Przestałaś z nim pisać, urwał się kontakt. Postanowiłaś że odpuśćisz. Robiłaś co mogłaś aby o nim zapomnieć. Opuściłaś się w nauce, wybrałaś koleżanki, chodziłaś z nimi na imprezy, piłaś i się świetnie bawiłaś. W końcu się udało, zapomniałaś o nim. Gdy mijałaś go na korytarzu, serce nie biło Ci jak wcześniej.Dowiedziałas się, że denerwowałe go Twoje zachowanie, to że ciągle do niego pisałaś, że ciągle się na niego gapiłaś. Nie miałaś innego wyjścia - odpuściłaś. Po co miałaś być nachalna skoro on nawet Cię nie lubił? Minął pierwszy rok w tej szkole, nadeszły wakacje. W te dwa miesiące w ogóle o nim zapomniałaś, jakby taki człowiek nie istniał. Jak zwykle wakacje minęły bardzo szybko, nadszedł czas na drugi rok szkolny. Uczyłaś się lepiej, zdecydowałaś, że nie będziesz wszystkiego olewała jak w tamtej klasie. Kilka razy minęłaś się z Zaynem na korytarzu. Spodobał Ci sie, znowu. Z dnia na dzień co raz bardziej, aż zdałaś sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy nie przestał Ci się podobać. Ale teraz było inaczej. To było prawdziwe uczucie, tak cholernie cię do niego ciągnęło. Nancy, ta koleżanka która robiła Ci ciągle na złość, teraz była jeszcze gorsza. Opowiadała o swoich wakacjach, co to ona nie robiła z Zaynem. Pewnego dnia miałaś jej tak dosyć, że w szkole do nikogo się nie odzywałaś, oprócz przyjaciółek. Po powrocie do domu nie miałaś na nic sił, usiadłaś na fotelu i zaczęłaś myśleć. Uroniłaś jedną łzę, potem drugą. Po chwili nie mogłaś nad tym zapanować, łzy leciały jedna za drugą. Czemu ona Ci to robi? Wiedziała dobrze, że Cię to gryzło. Scott, kolega Zayna z klasy zakochał się w Tobie. Nie on jedny próbował zdobyć Twoje serce. Było kilku którzy się w Tobie kochali, ale odrzucałaś ich. Nie potrafiłaś związać się z kimś, kochałaś Zayna. Ale Scott nie odpuszczał, nie był taki jak każdy. Rozmawiał z Tobą na przerwach, chciał żeby Wam się udało. Nie chciałaś go okłamywać, powiedziałaś, że kochasz Zayna i to się nie zmieni. Zrozumiał to, obiecał że się od Ciebie "odczepi". Pewnego wieczoru napisał Ci wiadomość : " Zayn powiedział że mu się podobasz. Życzę szczęścia, nie rań go.. " . Napisałaś mu, że w to nie wierzysz, że Zayn cię olał. Scott powiedział Ci w sekrecie, że Malik w ostatnich dniach ciągle o Tobie mówił. Dowiedziałaś się, że mu się podobasz. Scott napisał, że to cholernie trudne, gdy się wie że swoja miłość kocha innego. Mimo wszystko chciał Twojego szczęścia. Kazał Ci do niego napisać. Nie chciałaś tego robić, bałaś się. Minęło kilka dni i w końcu się odważyłaś. Na klawiaturze wystukałaś " Hej :) " i wysłałaś. Niecierpliwie czekałaś na odpowiedź. Minutę potem odpisał. Zaczęliście pisać, jak kiedyś. Było trudno, ale zaczęłaś temat o Was. Zayn napisał że to nie jest sprawa na telefon i jeśli chcesz to możecie porozmawiać w szkole. Zgodziłaś się, chociaż nie do końca wierzyłaś, że on zacznie rozmawiać. Następnego dnia w szkole szukałaś go wzrokiem po korytarzu. Nie widziałaś go, ruszyłaś w stronę łazienki. Wtedy zza rogu wyszedł z kolegą. Serce biło jak głupie, zwolniłaś kroku, zzapomniałaś o tym, że chciałaś wejść do łazienki. Zostawił kolegę samego i podszedł do Ciebie. Zapytał czy możecie pogadać. Usiadłaś z nim na ławce i wszystko sobie wyjaśniliście. Zayn powiedział, że rok temu mu się podobałaś, ale Nancy zaczęła mówić że Ty nie jesteś niczego warta. Buntowała go, mówiła, że jest jego przyjaciółką i żeby słuchał jej a nie Ciebie. Wyznał Ci miłość, twierdził, że gdy widział Cię na korytarzu, nie mógł oderwać wzroku. Chciał zagadać, ale był nieśmiały i myślał, że już nie ma u Ciebie szans. Pamiętasz, gdy zapytał " Mogę to naprawić? Dasz mi szansę?" - zrobił wtedy smutną minę, nie odzywałąś się długo, nie mogłaś wydusić ani jednego słowa. Po chwili odpowiedziałaś " naprawimy to razem " . I tak się zaczęło. Olałaś już Nancy, ona sama potem odpuściła, gdy widziała was razem. Od tamtej pory byliście parą. Na początku było trochę trudno, ale jakiś czas później spędzaliście ze sobą każdą wolną chwilę, wiedzieliście o sobie wszystko. Zayn poszedł do X-Factor, trzymałaś za niego kciucki. Tam, gdy połączyli go w zespół, stał się sławny. Fanki Cię lubiły, bo  byłaś z nim długo, wiedziały że to prawdziwa miłość.

~ teraźniejszość ~

Leżałaś w salonie na kanapie. Czytałaś książkę. Zayn był w studio. Ciągle w pracy, ale pamiętał o Tobie, mimo wszystko. Kochałaś go bardzo. Było już późno, poszłaś do łazienki, wykąpałaś się i położyłaś. Słyszałaś jak ktoś wchodzi do domu. Był to Zayn, wszedł do Waszej sypialni.
- Hej słonko - powiedział i Cię pocałował.
- Hej, czemu tak długo? Tęskniłam.
- Wiesz, że pojutrze zaczyna się trasa koncertowa i nie będzie nas przez 2 miesiące.
- Wiem.. - posmutniałaś, nie chciałąś się z nim rozstawać. - ale to ma jakiś związek z tym, że byłeś dłużej w studio?
- No właśnie ma, postanowiliśmy dzisiaj wszystko skończyć żeby jutro mieć wolne!
- Czyli cały dzień mamy dla siebie?
- I całą noc - poruszał brwiami łobuzersko. Uśmiechnęłaś się do niego. Poszedł wziąć kąpiel, wrócił po kilkudziesięciu minutach. Ty nadał nie spałaś. Kończyłaś czytać książkę. Wszedł pod kołdrę, przytulił Cię mocno. Odłożyłaś lekturę.
- Zayn.. Kocham Cię - powiedziałaś patrząc mu się w oczy.
- Ja Ciebie też słodziaku - pocałował Cię.
- Nie chcę żebyś wyjeżdżał... Będę cholernie tęsknić. Dwa miesiące bez Ciebie..
- Dwa miesiące bez seksu..
- Ej! - walnęłaś go lekko małą poduszką.
- Żartowałem, przecież wiesz. Będziemy stale w kontakcie, będę dzwonił w każdej wolnej chwili. Dla mnie to też jest trudne.

Rozmawialiście prawie przez całą noc, kochałaś to. Wiedziałaś że Zayn to ten jedyny i chcesz z nim spędzić resztę życia. Następny dzień spędziliście razem w domu, chcieliście być sami.

Nadszedł czas rozłąki. Ostatni raz przytuliłaś się do niego mocno. Uroniłaś kilka łez. Wsiadł do samochodu i odjechał na lotnisko. Pomachalaś mu i posłałaś buziaka. On zrobił to samo. Wróciłaś do domu, wzięłaś czekoladę i usiadłaś na kanapie jedząc. Już po chwili brakowało Ci jego dotyku, jego ciepłych dłoni, pocałunków, miłych słów. Poszłaś do kuchni, chciałaś zrobić naleśniki. Nie było mleka więc ubrałaś się i poszłaś do sklepu. Przywykłaś do tego, że fanki 1D robiły Ci zdjęcia, które potem widziałaś na fb z dopiskiem gdzie byłaś. Zapłaciłaś za mleko i wyszłaś ze sklepu. W drzwiach minęłaś się z Nancy, posłałyście sobie wrogie spojrzenia. Dawno jej nie widziałaś, podobno gdzieś wyjechała ale najwidoczniej wróciła. W domu zrobiłaś naleśniki, posmarowałaś nutellą i zjadłaś dwa. To ulubiona przekąska Zayna, zawsze jedliście je razem. Siedziałaś przed komputerem na Facebook'u, Twój telefon zadzwonił a na ekranie pojawiło się zdjęcie Zayna i podpis " Misio <3 " . Odebrałaś, Malik opowiadał Ci co u niego. Rozmawialiście prawie dwie godziny.

Tak mijały Ci każde dni, w końcu tygodnie. Zayn dzwonił codziennie. Za 4 dni mieli wracać. Tego dnia na Twitterze roiło się od wpisów o zdradzie Zayna. Uśmiałaś się, bo niby miał Cię zdradzić z Lou, stylistką. Zadzwoniłaś do niego i zapytałaś jak mu się powodzi z Lou, on się zaśmiał i odpowiedział " już to widziałaś ? " . Zayn poszedł z nią raz do sklepu, bo jej zabrakło gumy do stylizacji włosów a Zaynowi po prostu zachciało się coś do jedzenia i razem poszli. Śmialiście się z wymysłów medii i fanów. Uwierzyłaś mu od razu, że Cię nie zdradził.

4 dni minęły szybko, czekałaś aż Twój ukochany wróci. Cała piątka oraz Lou z Lux mieli wpaść do Was po powrocie, więc przygotowałaś kolację. Zayn zadzwonił, że za pięć minut będą w domu. Wyjrzałaś przez okno i zauważyłaś ich duży samochód. Wszyscy weszli do środka, oprócz Zayna. Przywitałaś się z nimi i zaprosiłaś do stołu. Harry powiedział że Malik wyjmuje wszystkie bagaże z samochodu, a jest ich naprawdę dużo. Podeszłaś do okna i wyjrzałaś. Obok Zayna stały 3walizki i... Nancy. Zauważyłaś, że się kłócą. Patrzyłaś się na nich, zauważyłaś także, że za drzewem które stoi na trawniku  po drugiej stronie ulicy schowała się jakaś dziewczyna około 16 lat i robiła zdjęcia telefonem. Postanowiłaś, że wyjdziesz do nich. Zakładając buty usłyszałaś głośny huk, jakby ktoś strzelał. Wybiegłaś na drogę, widziałaś jak Nancy biegła ile sił w nogach. Zayn leżał za samochodem, a pod nim mała plama krwi. Zaczęłaś się cała trząść, podbiegłaś do niego. Po chwili pojawiła się ta fanka, kazałaś jej wezwać pogotowie. Ona wykonała Twój rozkaz a lekarze pojawili się w kilka minut. Zayn nie mógł się ruszać, ledwo mówił. Usłyszałaś tylko " [T.I.] nie pozwól mi umrzeć.. " Wtedy aż zanosiłaś się od płaczu. Ratownicy zabrali go do szpitala, nie moglaś się z nimi zabrać. Ktoś wezwał policję, obok Ciebie stali wszyscy czyli Harry, Niall, Liam i Louis. Lou z Lux zostały w domu ponieważ Lux widziała strach na wszystkich twarzach i zaczęła płakać. Niall mocno Cię przytulił, obiecał, że uratują Zayna. Podszedł do Ciebie policjant.
- Co się tutaj stało? Widziała to pani?
- Nie, ja tylko widziałam jak Nancy uciekała, tamta dziewczyna to widziała - wskazałaś na przestraszoną fankę.
- Dobrze, a kto to Nancy?
- To jest mój wróg jeszcze z czasów szkoły, chciała mi odebrać Zayna.
- A jej nazwisko?
- Pears, Nancy Pears.
Policjant zawołał do siebie tę fankę. Nazywała się Kate McKansey. Zaczęła wszystko tłumaczyć jak było
- Stałam za tamty drzewem, robiłam im zdjęcia. W pewnej chwili przestałam i zaczęłam przysłuchiwać się rozmowie. Ta dziewczyna krzyczała, że Zayn tego pożałuje, że wybrał [t.i.]. On kazał jej odejść, ale ona nie dawała za wygraną. Zaczęli się kłócić, nie panowali nad słowami. Zayn zaczął ją wyzywać i wtedy ona wyjęła pistolet z kieszeni, chciała go strzelić w głowę, ale on szybkim ruchem ręki obsunął go w dół i wtedy strzeliła w klatkę piersiową, gdy zobaczyła co zrobiła zaczęła uciekać.
Płacząc poprosiłaś Harrego aby zawiózł Cię do szpitala. Styles bez żadnego słowa otworzył  Ci drzwi do samochodu i już po chwili byliście na recepcji. Chłopak zapytał się o Zayna. Pani powiedziała, że leży teraz na sali operacyjnej nr 27 na pierwszym piętrze. Przez szybę w drzwiach widziałaś jak kilku lekarzy próbuje wyciągnąć kulę z klatki piersiowej Malika. Harry podszedł do Ciebie, ręką zasłonił Twoje oczy, odwrócił Cię do siebie i przytulił mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Usiadłaś na krzesełku i zaczęłaś płakać. Czemu tak się musiało stać? Twoje serce przepełaniał ból. Brakło Ci tchu, Twoja bluzka była mokra od łez. Co będzie jeśli on odejdzie? Harry coś do Ciebie mówił, ale nie słuchałaś go. Wtuliłaś się w niego i czekałaś na jakiekolwiek informacje. Zasnęłaś. Przyśniła Ci się Twoja pierwsza rozmowa z Zaynem w szkole na ławce. Potem śniłaś o Waszym ślubie. Obudził Cię krzyk jakiejś kobiety, która nie chciała żeby ją operować. Wjechała na salę, w której leżał Zayn. Spojrzałaś do góry, na Harrego, który nic się nie odzywał. Z jego oczu płynęły łzy. Spojrzał na Ciebie bez słowa.
- Harry, po co oni ją tam wprowadzili? Przecież tam operują Zayna..
- Długo spałaś.. Już go tam nie ma.
- Już leży na zwykłej sali?
- [t.i. zdrobniale] ... On nie żyje.. Nie udało się go uratować.
Po jego policzkach spłynęły kolejne strumienie łez. Usiadłaś prosto na krześle. Patrzyłaś w jeden punkt, nie ruszałaś się, nic się nie odzywałaś. W końcu się rozpłakałaś. Zaczęłaś targać Harrego za ubranie, krzyczałaś na niego czemu Cię nie obudził, gdy on odchodził z tego świata. Harry kręcił głową, mówił po cichu, że sam nie wie. Płakaliście oboje. Przytulił Cię mocno. Twoim oczom ukazali się chłopaki. Po chwili weszła Twoja mama i mama Zayna. Pobiegłaś do swojej mamy i ją mocno przytuliłaś. Zaczęłaś jeszcze bardziej płakać i mówić jej, że nie dasz rady. Ciągle coś mówiłaś, sama nie wiedziałaś co. Podeszłaś do Trishy, popatrzyłaś na nią. Ona także płakała. Każdy płakał. Przytuliła Cię mocno.
- Straciłam najważniejszą osobę w moim życiu. Przepraszam to moja wina. Gdybym wyszła do niego minutę wcześniej..
- Nie obwiniaj siebie za to.. Nancy jest już w rękach policji...
Puściłyście się z objęć. Usiadłaś obok Stylesa, który jako jedyny był nie w tym świecie. Nie zauważył nawet że przyszli chłopaki i mama Zayna i Twoja. Kucnęłaś przed nim i złapałaś za ręce. Gdy poczuł Twój dotyk, szybko na Ciebie spojrzał.
- Harry.. Wróć do tego świata. - mówiłaś przez łzy
- Nie wierzę w to co się stało...
- Ja też nie.. Zayn jest już w ... kostnicy - w tym momencie łzy bardziej napłynęły do oczu ale kontynuowałaś dalej - chciałam żebyś poszedł tam ze mną, ale chyba nie jesteś w stanie..
- Pójdę. - wstał na równe nogi i nie patrząc się na nikogo poszliście razem do lekarza. On zaprowadził Was do Zayna. Twój chłopak przykryty był granatową folią. Lekarz odkrył jego twarz i wyszedł. Zostaliści we trójkę. Harry, Ty i Zayn. Dotknęłaś dłonią jego policzka, był taki zimny. Harry stał i patrzył na niego. Złapał go za rękę i zaczął coś mówić szeptem. Gdy skończył, wyszedł mówiąc, żebyś się z nim pożegnała. Usiadłaś na krzesełku obok Malika. Złapałaś jego dłoń swoimi dłońmi. Przez łzy zaczęłaś mówić
- Zayn, kochanie... Czemu opuściłeś mnie w takim momencie? Tak bardzo Cię teraz potrzebuję.. Nie zdążyłam Ci powiedzieć, że jestem w ciąży. Pamiętasz jak bardzo chciałeś mieć dzidziusia? Szkoda że nigdy go nie poznasz... Zayn dlaczego?! Proszę nie odchodź.. Co ja mówię, jest juz za późno... Zostaniesz na zawsze w mojej pamięci skarbie. Nigdy o Tobie nie zapomnę, nasze dziecko mi w tym pomoże. Trudno mi będzie bez Ciebie, kurwa!!
- Pani [t.i.] prosimy już wyjść.
- Dobrze, sekunda. Muszę już iść. Kocham Cię. Pogładziłaś jego rękę, pocałowałaś ostatni raz w usta, w jego zimne usta po czym wyszłaś stamtąd. Przed drzwiami wszyscy stali. Dopiero dotarło do Ciebie, że straciłaś go na zawsze. Rozpłakałaś się, zaczęłaś krzyczeć i uderzać pięściami w ścianę. Twoje serce przepełniał ból, ono krwawiło. Oparłaś się o drzwi, zjechałaś na dół i zakrywając twarz dłońmi, próbowałaś o wszystkim zapomnieć, chociaż na kilka sekund. W głowie szumiały Ci jego słowa wypowiedziane kilka godzin temu " [ t.i. ] nie pozwól mi umrzeć.. "

wtorek, 27 listopada 2012

:)

Już ponad 10 tysięcy wyświetleń mojego bloga, wow :) Dziękuję Wam za to ślicznie :) Niedługo imagine ale nie wiem z kim napisać. Kogo proponujecie? :)

poniedziałek, 19 listopada 2012

imagin z Malikiem :D


Zayn. Twój najlepszy przyjaciel od najmłodszych lat, może nawet od kołyski. W młodości mieszkaliście na tej samej ulicy, ale odkąd Malik zdobył światową skalę, bardzo rzadko odwiedza rodzinne miasto. Może raz na pół roku, ale to tylko na jeden dzień. Nie widziałaś się z nim już prawie 2 lata. Żeby zobaczyć zmiany w jego wyglądzie, wchodzisz tylko na portale tj. twitter czy facebook. Kiedyś byliście najlepszymi przyjaciółmi. Tylko Ty i on, [t.i.] i Zayn. Na lekcjach zawsze razem siedzieliście, wakacje spędzaliście razem, przez smutki przechodziliście razem, wszystko razem. Znaliście swoje najskrytsze i najprywatniejsze sekrety. Nikt nie był w stanie zniszczyć Waszej przyjaźni. Obiecaliście sobie wierność do końca życia. Bardzo wspierałaś go, gdy poszedł do X-Factor. Cieszyłaś się, że razem z innymi chłopakami tworzy jedność, którą jest One Direction. Z biegiem czasu zauważyłaś, że zaczynacie się od siebie oddalać. Nie mówiłaś mu o tym, wiedziałaś, że to przez to że teraz ma tak dużo pracy. Wiedziałaś, że wciąż o Tobie pamięta. Nadszedł czas, że widziałaś się z nim tylko raz na tydzień, potem już nawet nie miałaś z nim kontaktu przez 2 tygodnie. Zaprzyjaźnił się z tamtymi chłopakami, nie mogłaś ukryć, że jesteś zazdrosna. Zdażało Ci sie kilka razy, że płakałaś przez niego. Miałaś tyle spraw, żeby mu się wygadać. Minęły dwa miesiące, Zayn bywał raz na jakiś czas w domu, ale Ty się z nim nie widziałaś. Postanowiłaś do niego zadzwonić. Po trzech sygnałach w słuchawce usłyszałaś jego głos. Przez chwilę nic się nie odzywałaś, zatkało Cię.
- Halo!? - powiedział głośno Zayn.
- Cześć Zayn.. Wiesz.. dzwonię, bo chciałam z Tobą porozmawiać, tak dawno się nie widzieliśmy, mam Ci dużo do opowiadania.
- O hej [t.i.] . Przepraszam Cię słońce, nie mam czasu. Jestem w studio i nagrywamy nową piosenkę, wyszedłem na chwilę, żeby odebrać. Przepraszam, porozmawiamy gdy się spotkamy. Muszę kończyć. Pa - rozłączył się.
Siedziałaś w swoim pokoju na łóżku, położyłaś telefon obok siebie. Jedyne co cię cieszyło w tej rozmowie, to to, że usłyszałaś od niego "słońce". Zawsze tak do Ciebie mówił, tak tylko po przyjacielsku, ale byłaś szczęśliwa, że nie zapomniał jeszcze o tym. Malik nie ma teraz dla Ciebie czasu. Nowe piosenki, koncerty. Koniec z Waszą przyjaźnią. Zayna nie było teraz już prawie wcale w rodzinnej miejscowości. Ciągle chodziłaś smutna, gdy była taka potrzebna, wymuszałaś na twarzy sztuczny uśmiech. Straciłaś najlepszego przyjaciela, który obiecał, że będzie na zawsze. Teraz tworzy cholerną jedność, zaprzyjaźnił się z Harrym, Louisem, Niallem i Liamem, których poznał w X-Factor. Gdyby tam nie poszedł, nadal bylibyście najlepszymi przyjaciółmi. Ale stwierdziłaś, że chcesz aby spełniał swoje marzenia. Minął długi czas gdy się z nim nie widziałaś. Skończyłaś gimnazjum, poszłaś wyżej na swój ulubiony kierunek. Poznałaś dużo nowych ludzi, ale nadal brakowało Ci Zayna.
Dowiedziałaś się, że One Direction skończyli trasę koncertową po USA i każdy wraca na dłuższy czas do swoich rodzinnych miejscowości. Ucieszyłaś się na tę wiadomość. Dzień po tym mama Zayna zadzwoniła do Ciebie z wiadomością, że robi przyjęcie na powitanie swojego syna, będą tylko najbliżsi. Zgodziłaś się od razu. Za 3 dni Malik będzie już tutaj w rodzinnym mieście. Nie mogłaś się doczekać. Cieszyłaś się, że w końcu go zobaczysz, opowiesz wszystko i nikt Wam w tym nie przeszkodzi.
Nadszedł ten dzień, tak ważny dla każdego, ale dla Ciebie chyba najbardziej. Przyjęcie zacznie się za pół godziny. Ubrania naszykowałaś już dzień wcześniej, teraz chciałaś trochę poprawić włosy i się umalować. Nie robisz tego na codzień, ale tym razem chcesz zabłysnąć. Usiadłaś w swoim pokoju przed lustrem i rozczesałaś włosy, które są dość długie. Końcówki lekko pofalowałaś lokówką i spryskałaś lakierem, żeby utrzymały sie dłużej. Potem poprawiłaś sobie grzywkę, którą zwykle spinałaś do góry, ale teraz jest na bok. Oczy podkreśliłaś eye-linerem a rzęsy mocno zakręciłaś nowym tuszem. Na policzki położyłaś delikatny róż. Usta musnęłaś morelowym błyszczykiem. Wstałaś i się przejżałaś od stóp do głów w lustrze. Miałaś na sobie zwykłą białą bokserkę, dżinsowe szorty i dżinsową kurtkę z rękawem 3/4. Na nogi założyłaś białe conversy, które mają już swoje lata i raczej są już szare, ale postanowiłaś, że je założysz, Zayn bardzo Cię w nich lubił. Wzięłaś małą torebkę - prezencik. Była w niej kolorowa ramka a wniej Twoje i jego zdjęcie podczas gdy trzmacie kartki z napisami "forever". Uśmiechnęłaś się sama do siebie. Zadzwoniła do Ciebie mama, która już tam była wcześniej z Twoim tatą, pomagali przygotować całe przyjęcie. Oznajmiła, że brakuje tylko Ciebie. Wzięłaś głęboki oddech i wyszłaś z domu. Minutkę może dwie potem otwierałaś już furtkę na podwórko Malików. Zaszłaś na tyły do ogrodu. Ujrzałaś mnóstwo osób, zauważyłaś wolne miejsce obok swojej mamy. Przywitałaś się z wszystkimi, Zayn szybko do Ciebie podszedł.
- Cześć Zayn. Miło Cię widzieć. Mam coś dla Ciebie - wręczyłaś mu torebkę. Chłopak wziął ją do ręki, nie patrzył co jest w środku.
- Czeeść [ t.i. ] . Dziękuję, nie musiałaś przynosić żadnego prezentu. Kurdę, ale się zmieniłaś!
- Ty też, jejku tak długo się nie widzieliśmy. - rozmowa się za bardzo nie kleiła, rozłąka was poróżniła. Nie potrafiliście ze sobą rozmawiać tak jak kiedyś. Zauważyłaś zmiany w wyglądzie zewnętrznym i wewnętrznym Zayna. Dłuższe włosy postawione na sztorc, wyraźniejsze rysy twarzy, lekki zarost, męski głos, który sprawiał, że po Twoim ciele przechodziły dreszcze. Ruchem ręki zaprosił Cię do stołu. Siadając, zauważyłaś jakąś nieznajomą Twoim oczom dziewczynę. Była trochę dziwna, nie miałaś pojęcia kim ona jest. Malik po chwili usiadł obok niej i złapał ją za rękę, spojrzeli na siebie i się uśmiechnęli. Twoje ciśnienie podskoczyło. Tyle na niego czekałaś, a on wraca z jakąś laską. Udawałaś, że wcale nie obchodzi Cię kim ona jest, ale w środku kipiałaś ze złości. Goście rozmawiali o karierze chłopaka. W pewnej chwili mama Zayna kazała jego siostrze(Waliyha) pójść do domu i przynieść ciasto, które stoi w kuchni. Wstałaś od stołu i rzuciłaś " pomogę Ci" . Nareszcie mogłaś się stamtąd uwolnić. W kuchni zapytałaś dziewczynę
- Waliyha.. możesz mi coś powiedzieć?
- Betty to dziewczyna Zayna. Są razem od miesiąca. Też jej nie lubię.
- Skąd wiedziałaś że o to zapytam?
- Widziałam jak na nich patrzysz.
- Są w sobie zakochani?
- Zayn ją chyba kocha a ona to nie wiem. Wielka z niej damusia, nie lubię takich - powiedziała wychodząc z ciastem. Nie miałaś ochoty tam wracać. Wyszłaś z domu frontowymi drzwiami i kierując się w stronę furtki szłaś powoli. Po chwili usłyszałaś czyjeś kroki za sobą. Ktoś złapał Cię za ramię i odwrócił, tym kimś okazał się Zayn.
- Czemu już idziesz? Ej słońce, myślałem że się stęskniłaś, ja za tobą ogromnie. Nawet nie porozmawiamy?
- Nie jestem Twoim słońcem, tak długo Cię nie było, nawet nie zadzwoniłeś. - podnosisz głos - wiesz ile lez przez Ciebie wylałam?! obiecałeś, że będziesz na zawsze i co?! zostawiłeś mnie, zostawiłeś!
- Ale..
- *krzyczysz ile masz sił* nie ma żadnego ale! olałeś naszą przyjaźń. kochałam Cię. oddałabym za ciebie wszystko, myślałam że ty za mnie też. okazało się że byłam naiwna, bo zostawiłeś mnie!
- To nie tak jak myślisz... Nadal jesteś moją najlepszą przyjaciółką.
- W dupę sobie wsadź taką przyjaźń! - krzyknęłaś i w tym samym momencie zjawiła się Betty.
- Co tu się dzieje? Zayn, czemu ona płacze?
- Betty, możesz na chwilę nas zostawić samych? Chcemy porozmawiać - powiedział
- Ale ja z Tobą nie chcę gadać. Pogadaj sobie ze swoją nową dziewczyną, BETTY. - podkreśliłaś jej imię i wyszłaś z podwórka trzaskając furtką. W domu rzuciłaś się na łóżko, płakałaś. Jak on mógł zmarnować tyle lat takiej przyjaźni? Nie darowałaś sobie tego. Krzyczałaś na cały dom, chciałaś wyładować na czymś emocje. Walnęłaś z całej siły w drzwi od swojego pokoju, szkło pękło rozcinając twoją dłoń. Krew się lała, ale Ty nie czułaś już bólu. Chciałaś wziąć nóż, chciałaś się pociąć, chciałaś się dźgnąć. Chciałaś - ale nie zrobiłaś tego. Byłaś za słaba. Wróciłaś do pokoju, wzięłaś pół tabletki nasennej, chciałaś zasnąć, żeby przespać ten dzień. Popiłaś pigułkę i położyłaś się na podłodze. Czułaś jak kręci ci się w głowie, żyrandol wirował w kółko. Zasnęłaś.
Obudziłaś się następnego dnia, nad Tobą stała Twoja mamai tata. Mama płakała.
- Co Ty wyprawiasz?! Cała jesteś we krwi, całe schody, cała podłoga jest zakrwawiona! Czemu tak się okaleczyłaś?!
- To on mnie.. to on mnie okaleczył. - wstałaś i poszłaś do łazienki bez słowa. Nie miałaś ochoty na rozmowę. Zdjęłaś ubrania, stałaś w samej bieliźnie. Najpierw przemyłaś rozbitą rękę. Wzięłaś długą kąpiel. Wyszłaś stamtąd prawie po dwóch godzinach. Ubrałaś się w byle co i zeszłaś na dół. Z lodówki wyjęłaś sok, wlałaś w szklankę i usiadłaś w kuchni przy stole. Przyszła Twoja mama.
- Powiesz mi co się stało?
- Nic się nie stało.
- Powiedz mi proszę... Chodzi o niego?
Spojrzałaś na nią, niby nie wiedziałaś o co chodzi.
- o kogo? - zapytałaś?
- O Zayna. Wiedziałam, że nie będziesz zadowolona, gdy dowiesz się o Betty.
- Słucham? Czyli wiedziałaś już wcześniej o tym że on ma dziewczynę?
- Kochanie, nie chciałam Cię denerwować..
- Denerwować?! Mamo, wiesz co zrobiłaś?! Ja już się przyzwyczaiłam, że jego nie ma, że już nie ma naszej przyjaźni, ale gdy dowiedziałam się że on wraca, wróciły także wszystkie nadzieje. Gdy ją zobaczyłam i dowiedziałam się kim ona jest, serce pękło mi na kawałki. Gdybyś mnie ostrzegła jakiś czas przed tym, dała bym sobie spokój. Odpuściłabym. - odstawiłaś szklankę i poszłaś do siebie. Rozmyślałaś cały dzień.
Mijały tygodnie, Zayn był ciągle w swoim rodzinnym domu. Chodziłaś do szkoły, kilka razy widziałaś go na mieście. Chciał z Tobą porozmawiać, ale mijałaś go bez słowa. Nienawidziłaś go. Dowiedziałaś się, że Zayn zerwał z Betty. Udawałaś, że cię to nie poruszyło, ale cieszyłaś się. W głębi duszy się cieszyłaś, nadal jeszcze miałaś jakąś iskierkę nadziei, wkońcu kochasz Zayna, ale nie potrafisz mu tego wybaczyć. Pewnego dnia, gdy już skończyłaś lekcje i wyszłaś z budynku, pod bramą czekał on. Minęłaś go.
- [t.i.] nie udawaj, że mnie nie znasz.
- ale ja nie chcę cię znać, kiedy to wkońcu zrozumiesz? - mówiłaś idąc szybkim krokiem
- pozwól mi wszystko ci powiedzieć. proszę
- co tu do mówienia? wszystko sobie wyjaśniliśmy, rzuciłes naszą przyjaźń, olałeś totalnie mnie. olałeś swoich bliskich.
- to nie tak jak myślisz... [t.i.] proszę. kilka minut, powiem ci coś i dam ci spokój.
- dobra ale streszczaj się - zatrzymałaś się.
- Hmm, no więc.. Od czego tu zacząć.. Może od Betty.. Poznałem ją.. to była nasza stylistka, bo Lou zachorowała. Coś nas połączyło, ale to było chyba tylko przejściowe zauroczenie, które przeszło po tym, gdy Cię ujrzałem.kocham Cię, wiesz o tym dobrze ale ja też wiem, że ty kochasz mnie
- nic nie wiesz - wtrąciłaś bardzo szybko
- wiem. [t.i.] ja naprawdę, żałuję, że nie mieliśmy kontaktu przez tyle czasu. ale ja o tobie nie zapomniałem. myślałem o tobie codziennie, wspominałem nasze wygłupy. jeśli się kogoś kocha, nie zapomni się o nim.
- wszystko? bo już muszę iść. - odwróciłaś się i poszłaś.
- jeśli już nie będzieszz na mnie zła, odezwij się - rzucił Zayn. wkurzyło cię, to , zawróciłaś się i zaczęłaś mówić
- ja nie jestem zła. olałeś naszą przyjaźń, z biegiem czasu się do tego przyzwyczaiłam. było dobrze mi samej, pokochałam samotność. i co teraz nagle pojawiasz się i od tak mamy znowu być najlepszymi przyjaciółmi? po tym wszystkim?
- ale co ja mam zrobić, żebyś wkońcu mi wybaczyła?
- zastanowię się nad tym wszystkim, daj mi czas.
- dobrze.. kocham cię [t.i.] . kocham cię nad życie.
- ja ciebie też - powiedziałaś szeptem, on tego nie słyszał, bo byłaś już w drodze do domu. szłaś powoli i nad wszystkim myślałaś. weszłaś przez przypadek na starszą panią, zamyśliłaś się. po chwili byłaś już w domu. poszłaś do siebie, położyłaś plecak na krzesło, przebrałaś się w luźne ciuchy i położyłaś się na łóżku. rozmyślałaś nad tym wszystkim. nie wiedziałaś czy mu przebaczyć czy też może nie. nic nie wiedziałaś, byłaś totalnie wykończona. wzięłaś szybki prysznic i położyłaś się spać, nawet nie miałaś sił żeby odrobić lekcje.
Minął tydzień, Zayn codziennie wysyłał ci smsy z miłymi słowami. "nie podlizuj się" - myślałaś za każdym razem gdy to czytałaś, ale zawsze miałaś uśmiech na twarzy. Chciałaś mu wybaczyć, ale nie miałaś na to odwagi. Bałaś się, że znowu Cię zrani, zostawi. Pewnego dnia, Zayn zadzwonił do Ciebie i znowu prosił, żebyś dała mu ostatnią szansę. Nie chciałaś rozmawiać przez telefon więc zaprosiłaś go do siebie. Przyszedł w kilka minut, nawet nie zdąrzyłaś ogarnąć bałaganu w swoim pokoju. Chłopak wszedł, rozejrzał się i powiedział
- wow, nic tu się nie zmieniło.
- nie miałam sił na żadne zmiany,  byłam za słaba.
- przepraszam...
- nie przepraszaj już mnie, dużo razy to już mówiłeś. dlatego postanowiłam, że dam Ci szansę.
- naprawdę?
- a wyglądam jakbym żartowała?
- o boże, nawet nie wiesz jak się cieszę.
- ja też, głuptasie! - musnęłaś go palcem po nosie po czym rzuciłaś mu się w ramiona i mocno się przytuliliście. zdałaś sobie sprawę, że postąpiłabyś źle, gdybyś mu nie wybaczyła. Jego ramiona były szersze, znacznie bardziej męskie niż kiedyś. W jego objęciach znów czułaś to samo co dawniej, czułaś się bezpieczna.
- ale mam pewne zasady. - powiedziałaś stanowczo, odrywajać się od niego
- noo niee.. przecież wiesz że nie lubię zasad.. - zayn zaczął marudzić jak kiedyś, ty tylko się uśmiechnęłaś i zaczęłaś wymieniać.
- hmm no więc tak: zasada pierwsza. nie kłócimy się. zasada druga.gdy wyjedziesz w trasę koncertową musisz zawsze o mnie pamiętać, nie musisz dzwonić co kilka minut ale chociaż raz na dzień, wiesz musisz mi dać jakiś znak życia. no i chyba to tyle - zaśmiałąś się.
- zgadzam się na takie zasady *uśmiech* .  - kocham cię [t.i.]
- ja ciebie też. cieszę się, że wróciłeś. brakowało mi cie strasznie. musimy nadrobić ten czas.
- koniecznie! to co robimy dzisiaj?
- może zostańmy u mnie w domu? a od jutra poodwiedzamy nasze wspólne ulubione miejsca? dzisiaj chcę mieć cię tylko tutaj, całego dla siebie - przygryzłaś wargę i poruszłaś brwiami.
- mm brzmi kusząco skarbie - przybliżył się do Ciebie.
Siedzieliście razem na łóżku, przez chwilę była cisza, Zayn przybliżył się do Ciebie, czułaś na sobie jego oddech, chwilę potem wasze twarze się stykały, chłopak zaczął Cię całować, najpierw powoli i czule tak, że czułaś się wspaniale, niczym w raju, ale potem położyłaś się na niego i robiliście to bardziej zachłannie, czułaś, że masz go całego dla siebie. Zayn zdjął z Ciebie ubrania, potem zaczął rozbierać siebie, a Ty mu w tym pomogłaś. TRALALALALA i wiecie co dalej zboczuchy. ;)

haha takie o to coś dzisiaj wymyśliłam. podobało się? no to skomentujcie co o tym myślicie :D

sobota, 10 listopada 2012

Zayn ;)


Ma na imię Zayn. Raczej spokojny. Kocha się w nim prawie każda dziewczyna w szkole, Ty także. Już kilka miesięcy się to ciągnie. Co raz bardziej się w nim zakochujesz, gdy on się uśmiecha, ty też się uśmiechasz, gdy on jest smutny, ty też jesteś smutna. Szalejesz na jego punkcie, gdy mijasz go na szkolnym korytarzu czujesz motylki w brzuchu. Kiedyś kontaktowałaś się z nim przez smsy, ale to tylko przez smsy. Nigdy nie zamieniłaś z nim słowa w realu. Gdy ze sobą pisaliście, czułaś jakby był Twoim najlepszym przyjacielem, rozumieliście się doskonale. Ale był pewien problem, zawsze Ty wysyłałaś pierwsza smsa do niego. Pewnego dnia postanowiłaś to zmenić i czekałaś aż to on się pierwszy odezwie. Minął pierwszy dzień, nic. Drugi - nic. Minął tydzień, nic.. Gdy przychodziły Ci smsy, miałaś ogromną nadzieję, że to on, ale niestety była to przyjaciółka czy kolega pytający co było zadane z matmy. Minął miesiąc i nic. Zdarzało Ci się uronić kilka łez. Byłaś w nim cholernie zakochana. Gdy widziałaś go na korytarzu rozmawiającego z jakąś dziewczyną, miałaś chęć podejść i ją uderzyć. Chciałaś do niego podejść, zagadać, ale to nic z tego, bo nawet głupiego "hej" nie mogłaś z siebie wykrztusić. Postanowiłaś, że odpuścisz. Szukałaś innych zajęć, na korytarzu nie patrzyłaś kto przechodzi, nie chciałaś go ujrzeć. Wmawiałaś sobie, że Zayn już Ci się nie podoba. Za kilka dni było zakończenie roku szkolnego. Już w ogóle o nim nie myślałaś. Nadeszły wakacje, nawet spodobał Ci się inny chłopak. Poznałaś nowych ludzi i świetnie się bawiłaś. 2 kolorowe miesiące minęły i każdy wracał do szarej rzeczywistości. Zayn był ostatni rok w tej szkole co Ty. Gdy go pierwszy raz ujrzałaś, stojącego pod swoją klasą, wszystko powróciło. Rozmawiał z kolegami uśmiechając się. Zdałaś sobie sprawę, że nadal się w nim kochasz, że nigdy nie przestałaś. Stałaś i na niego patrzyłaś. Uśmiechałaś się lekko, on zawsze sprawiał że się uśmiechasz. Z zamyśleń wyrwał Cię głos przyjaciółki
- Ej [t.i.]! Miałaś już odpuścić...
- To nie jest takie proste jak Ci się wydaje..
- Ale on ma Cię gdzieś, gdyby coś do Ciebie czuł, nie olewałby Cię.
- Dzięki, że mi to uświadamiasz.. Naprawdę było to zbędne.
 - Ale taka jest prawda. Chodźmy już, musimy spakować plecaki na jutro!
Odwróciłyście się obie i poszłyście w stronę wyjścia. Minęły ponad dwa miesiące szkoły. Twoje uczucia co do Zayna się nie zmieniły, a raczej wzrosły. Z każdym dniem myślałaś o nim więcej i więcej. Opuściłaś się w nauce, nie dawałaś sobie już z niczym rady. Po szkole siedziałaś i nic nie robiłaś, nie chciało Ci się nawet zajrzeć do lekcji. Patrzyłaś w jeden punkt i wymyślałaś różne historyjki z jego udziałem. Twoja wychowawczyni zorganizowała wycieczkę, do jakiegoś muzeum a na koniec dla rozrywki na lodowisko. Nie miałaś na to najmniejszej ochoty, ale Twoja przyjaciółka Cię namówiła. Gdy dowiedziałaś się, że Zayn jedzie aż pisnęłaś cicho z radości.
Nadszedł czas wyjazdu. Wsiadłaś do autobusu z przyjaciółką i czekałyście na resztę osób. Przyszły dziewczyny z Twojej klasy i kilka z klasy Zayna. Wkońcu wszedł on z kolegą. Szedł powoli patrząc na wolne miejsca. W pewnym momencie spojrzał na Ciebie. Szybko odwróciłaś wzrok na przyjaciółkę. Ona wiedziała o co chodzi, widziała to. Malik usiadł jedno miejsce przed Tobą, tylko że po drugiej stronie. Autokar ruszył i jechaliście, wszyscy rozmawiali. Zayn słuchał muzyki, jego kolega, który siedział obok rozmawiał z jakimś chłopakiem, który siedział za nimi. Ty ciągle patrzyłaś w stronę Zayna. On chyba czuł czyjś wzrok na sobie i się odwrócił. Swoimi brązowym oczami spojrzał na Ciebie. Trochę zdezorientowany szybko odwróćił wzrok. Postanowiłaś, że nie będziesz już się tak na niego gapiła i usiadłaś bokiem, odkręciłaś się w stronę przyjaciółki. Zaczęłyście rozmawiać. Dowiedziałaś się od niej, że Malik kilka razy odwracał się i na Ciebie przez chwilę patrzył. Wiedziałaś, że to nic nie znaczy chociaż w środku miałaś ogromną nadzieję. Autokar się zatrzymał i już po jakimś czasie zwiedzaliście jakieś zabytki historyczne. Kilka razy Wasze spojrzenia się spotkały. Czas w muzeum chociaż nudny ale minął szybko. Pieszo poszliście na lodowisko, poprosiłaś o łyżwy  i już razem z przyjaciółką jeżdziłaś. Mieliście tylko godzinę. Minęło może 20 minut. Jechałaś z BFF i rozmawiałyście. Usłyszałaś tylko krzyk jakiegoś chłopaka " UWAŻAJ!!!", odwóciłaś się i BUUUM! W sekundzie znalazłaś się razem z Zaynem na lodzie. Zaczęliście się śmiać, twoja przyjaciółka odjechała, nie chciała Wam " przeszkadzać". Chłopak ciągle się śmiejąc pomógł Ci wstać.
- Nic Ci nie jest, cała jesteś? - powiedział Malik z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Nic mi nie jest, - powiedziałaś nieśmiało.
- Przepraszam, jeszcze nie nauczyłem się hamować.
- Spoko, zdarza się.
- Sorry, naprawdę nie chciałem. - Zayn przeprosił jeszcze raz, po czym odjechał do kolegi. "Fajtłapa" pomyślałaś. Mimo, że wylądowałaś na twardym lodzie, cieszyłaś się, że na Ciebie wpadł. Że to właśnie ON na Ciebie wpadł. Obkręciłaś się i szukałaś swojej przyjaciółki. Ona siedziała na ławce, widocznie odpoczywała. Chciałaś do niej pojechać, ale gdy ruszłyłaś prawą nogą, poczułaś bół w kolanie. Podeszłaś do barierki i wolnym krokiem przywędrowałaś na ławkę. Usiadłaś obok przyjaciółki.
 - Fajnie się leżało?
 - Fajnie, tylko kolano mnie boli!
 - Kolano przestanie, ale wkońcu pierwszy raz rozmawialiście hehe - zaśmiała się.
Zaczęłyście rozmawiać. Do końca pozostało jeszcze jakieś 15-20 minut.
 - Dasz radę jeździć, chciałabym jeszcze wejść na te ostatnie minuty.
 - Sorka, tak mnie boli, że nie wiem czy dam radę wrócił do autokaru. Jedź sama.
 - No przecież nie zostawię Cię tu samej!
 - Daj spokój, nie mam 5 lat! Idź, ja posiedzę!
 - Jesteś tego pewna?
 - Taak! Idź!
Po chwili już jeździła a do niej przyłączyły się dziewczyny z klasy. Siedziałaś sama na małej ławeczce i myślałaś o dzisiejszym wypadku. Miałaś mnóstwo myśli w głowie. W pewnej chwili zauważyłaś, jak Zayn na Ciebie patrzy z daleka. Zaśmialiście się, przypomniał Wam się wypadek. Zayn rozejrzał się na bok i przez szerokość lodowiska szybko przyjechał i po chwili siedział obok.
 - Czemu nie jeździsz? Już zaraz koniec.
 - Wiesz, po naszym zderzeniu kolano mnie boli. Nie dam rady jeździć. Posiedzę sobie.
 - Ale ze mnie nieudacznik. Przepraszam Cię, muszę poćwiczyć jeszcze to hamowanie.
 - Spokojnie, przecież to nie koniec świata. Jutro już mnie pewnie nie będze bolało albo jeszcze nawt dzisiaj.
Zaczęliście rozmawiać, co prawda rozmowa się za bardzo nie kleiła. Byłaś szczęśliwa, że siedzisz u jego boku. Teraz w brzuchu nie czułaś motylków, ale przeogromne pterodaktyle! Przez chwilę milczeliście. Chciałaś przerwać ciszę.
 - Za chwilę koniec, idź pojeździj przecież nie będziesz siedział przeze mniena ławce. Ja już pójdę założyć buty.
 - Dotrzymam Ci towarzystwa, tak w ogóle już mi się nie chce jeździć.
 - Jak wolisz.
Wstałaś i powoli szłaś do szatni, Zayn był tuż za Tobą. Noga Cię już prawie nie bolała. Zmieniliście buty, do końca pozostało jeszcze jakieś 10 minut więc postanowiliście pójść do tutejszego bufetu. Zamówiliście kolę i usiedliście przy dwuosobowym stoliku. Rozmawialiście chwilę o szkole, o wycieczce. Wkońcu tematy się skończyły, żeby nie milczeć Zayn powiedział szybko
 - Co tam jeszcze powiesz ciekawego?
 - Hmm.. Może to, że pierwszy raz dzisiaj rozmawiamy? - zaśmiałaś się, on także.
 - Hah, też o tym właśnie pomyślałem. A wiesz, myślałem, ze się na mnie obraziłaś...
 - Ja? Czemu?
 - No bo pisaliśmy przecież kiedyś i nagle przestaliśmy, nie wiem czemu..
 - Nie obraziłam się, ale poprostu myślałam, ze masz mnie już dość, nie chciałam się narzucać.
 - A ja ciągle czekałem na smsa od Ciebie... Chciałem sam napisać, ale bałem się, bałem się odrzucenia.
 - Z mojej strony? chyba żartujesz.. Wiesz jaka jest prawda...
 - Jaka prawda? O czym mówisz?
 - Jak to o czym? Przecież dobrze wiesz, że podobasz mi się już od dawna. Nigdy bym się na Ciebie nie obraziła. - czekałaś na odpowiedź chłopaka, ale z tego co widziałaś, nie mógł z siebie nic wydusić.
 - Ale Ciebie to nie obchodziło, miałeś w dupie to, że ja coś do Ciebie czuję. I nadal masz. Szybkim krokiem odeszłaś od stolika, zapomniałaś o bólu kolana. Poleciały Ci łzy, zwolniłaś kroki. Usłyszałaś " [t.i] zaczekaj!" był to Zayn. Odwróciłaś się.
 - Co chcesz mi jeszcze powiedzieć? - zapytałaś, a łzy spływały ci po policzkach.
 - To nie tak jak myślisz... Odkąd zaczęliśmy pisać, strasznie Cię polubiłem a potem obserwując Cię na przerwach, spodobałaś mi się... Gdy już się nie odzywałaś, pomyślałem, że mnie olałaś. Chciałem się odezwać, ale bałem się, naprawdę.
 - I dlatego postanowiłeś mnie olać? Wiesz jak cierpiałam? Na niczym nie mogłam się skupić, ciągle w mojej głowie byłeś Ty... Nie dawałam już sob - Zayn nie dał Ci dokończyć, zamknął Twoje usta w namiętnym pocałunku. Byłaś w szoku, ale po chwili odwzajemniłaś to. Objęłaś go w szyi a on Cię w talii i staliście na środku się całując. W drodze do autokaru szliście już za rękę, widocznie każdy widział wcześniej między Wami jakąś chemię, bo nikt się nie zdzwił.

czwartek, 1 listopada 2012

Imagin z Zaynem! ;33


Przepraszam za wszystkie błędy i powtórzenia. Nie sprawdzałam go więc myślę że dużo pomyłek się znajdzie. Ten imagin jest taki.. mhm.. po prostu takie mam marzenie ;)



Wkońcu nadszedł ten dzień. One Direction wystąpią w Polsce! Twoje największe marzenie nareszcie się spełni. Nie możesz uwierzyć, że zobaczysz ich, swoich idoli. Masz już zapewnione miejsce w pierwszym rzędzie, ale niestety tego dnia nie można pójść do nich za kulisy. Trochę Cię to martwi.
Nadszedł wielki dzień. Idziesz sama, Twoje przyjaciółki są ich fankami, ale nie są Directionerkami. Ubierasz się w niebieskie rurki, biały top i na to szary sweterek. Włosy zostawiasz rozpuszczone. Nakładasz leciutki makijaż i jesteś gotowa do wyjścia. Koncert odbędzie się na stadionie narodowym, masz duże szczęście, bo mieszkasz w Warszawie. Wsiadasz do tramwaju i jedziesz. Z nerwów boli Cię brzuch, trzęsiesz się i boisz. Minęło 20 minut i już wchodisz na widownię. Zajmujesz miejsce, okazało się że wszystkie fanki już są. Czekacie tylko na chłopaków. Spóźniali się. Z nudów podeszłaś do jednej dziewczyny, ubrana była w dżinsowe szorty, morelową bokserkę i miała włosy związane w luźny kok. Postawnowiłaś, że się z nią zapoznasz.
 - Hej, [twoje imię] jestem. Długo już tutaj czekasz? - uśmiechnęłaś się lekko.
 - Cześć, Sara. Jakieś 40 minut. Boję się trochę.
 - Ou, widzę, że nie jestem sama.
 - Wiesz co, patrząc na nas, na polskie fanki... czuję, że chłopaki postanowią zostać na zawsze! - obie się zaśmiałyście. Miałyście wspólny temat, rozmowa była miła. W pewnym momencie zgasło światło. Nic KOMPLETNIE nie było widać. Dziewczyny machały w górze neonowymi patyczkami (nie wiem jak to się nazywa xd). Minęły może dwie minuty, światło na scenie zabłysło. Dziewczyny oszalały, nigdy nie słyszałaś takiego hałasu. Powód? Oczywiście One Direction! Liam próbował je usłyszeć, no ale nic z tego. Fanki za długo czekały na ich koncert, żeby teraz siedziały cicho na widowni! Minęły 3-4 minuty, dziewczyny się uciszyły. Niall zaczął
 - Hej wszystkim! Bardzo mile nas powitaliście, jesteśmy zaskoczeni! Wkońcu odwiedziliśmy Polskę, nawet nie wiecie jak tego bardzo chcieliśmy! Polskie Directionerki są naprawdę wspaniałe! A co do waszego bigosu... Spróbowałem w hotelu! Wiecie co? Tak mi posmakował że aż poprosiłem o przepis! Ale niestety nie mogli mi go dać.. Całe szczęście, że istnieje coś takiego jak internet! - Nialler gadał jak najęty, wkońcu przerwał mu Louis
 - Niall ! Cały Niall! Dość już o jedzeniu! *śmiech* Mamy dla Was pewną niespodziankę, ale powiemy Wam ją na koniec koncertu! Na początek zaśpiewamy dla Was More Than This!
Liam zaczął śpiewać, chłopaki się wygłupiali, jeden dziubał drugiego. Jak dzieciaki, dosłownie! Rzuciłaś na scenę misia z karteczką, na której napisałaś swojego TT. Pech chciał, że trafiłaś Zayna w głowę! Zaśmiał się, podniósł go do góry, tak żeby wszyscy go zobaczyli, po czym wziął karteczkę do ręki. Przeczytał ją i schował do kieszeni w spodniach a misia nosił cały czas w ręku. Skończyli śpiewać pierwszą piosenkę, Zayn zapytał:
 - Od kogo dostałem misia? - zaczął się śmiać. Wszystkie fanki, krzyczały, że ten miś jest od nich, Zayn słysząc to, zrezygnował z poszukiwania właścicielki miśka, czyli Ciebie. Zasmuciło Cię to. Zaczęli śpiewać drugą piosenkę.  Była nią Little Things. Twoja ulubiona odkąd ją usłyszałaś. Niall chodził po krawędzi sceny i każda dziewczyna lekko musnęła jego dłoń, którą on wystawił. Nadchodziła Twoja kolej. Ty nie musnęłaś jego ręki, złapałaś ją mocno. Niall spojrzał na Ciebie dziwnie, krzyknęłaś " Nie puszczę! " i się uśmiechnęłaś. Niall nie sułyszał tego, ale zrozumiał z ruchu Twoich ust. Zaśmiał się i lekko pociągnął w swoją stronę i ruchem ręki pokazał, abyś weszła na scenę. Wolną ręką zakryłaś usta i pokręciłaś głową na NIE. Niall się troszkę zdziwił i Cię puścił, odchodząc uśmiechnął się nieśmiało w Twoją stronę. Na chwilę zapomniałaś o tym co się działo. Łzy leciały Ci strumieniami, nie mogłaś wybełkotać ani jednego słowa. Chłopaki już śpiewali 4 piosenkę, One Thing, a raczej kończyli ją śpiewać. Włączyłaś się do świata. Otarłaś łzy i próbowałaś myśleć tylko o tym co teraz robili chłopcy. Na koniec zaśpiewali Live While We're Young, gdy już skończyli, cała widownia krzyczała. Na scenie wylądowały różne upominki rzucone przez Directioners. Liam zaczął mówić:
 - To już ostatnia piosenka na dziś, niestety. Ale jak obiecaliśmy, mamy niespodziankę! Dzisiaj nie możecie dostać od nas autografów, nie możecie zrobić z nami zdjęć i nie możecie z nami porozmawiać. Ale... jutro będziemy tutaj znowu! Będziemy robić to co właśnie przed chwilą wymieniłem, autografy zdjęcia i te sprawy. Nie musicie za to płacić, wstęp darmowy. Mamy nadzieję, że przyjdziecie! A teraz pozostało nam tylko do powiedzenie " do zobaczenia! "
Światła znowu zgasły, po chwili się zapaliły, a na scenie już nikogo nie było. Jakiś czas potem wszyscy kierowali się do wyjścia. Zajęło to prawie godzine, straszne tłumy. Mijałaś różne dziewczyny. Jedne skakały z radości, drugie sie nawzajem przekrzykiwały a jeszcze trzecie płakały, płakały ze szczęścia. Do domu wróciłaś tym razem autobusem. Kilka minut potem siedziałaś już w swoim pokoju na łóżku. Rozmyślałaś nad wszystkim. Dopiero teraz stwuerdziłaś, że jesteś strasznie głupia, miałaś okazję być na jednej scenie z chłopcami, ale nie skorzystałaś. Czemu? Szarpały Tobą nerwy, to chyba dlatego nie wiedziałaś co robisz. Leżałaś tak i wyobrażałaś sobie, co by było gdybyś zgodziła się na propozycję Nialla. Weszłaś na Twittera, miałaś nadzieję, że któryś z chłopców nie zapomniał o misiu i Cię zaobserwuje. Niestety, żadny tego nie zrobił. Ale uśmiech nie schodził Ci z twarzy, wkońcu ujrzałaś 5 bogów, od których Twoje życie obróciło się o 180o.


NASTĘPNY DZIEŃ


Ubrana w zwykłe dżinsowe rurki, kremową bluzkę i czarny żakiet szłaś na spotkanie fanów z One Direction. Na miejscu było na oko 3 tysiące fanek, chociaż chłopcy przyjdą dopiero za jakąś godzinę. Tym razem zapoznałaś się z grupą dziewczyn, były fajne i zwariowane, rozmawiałyście. Czas minął szybko i waszym oczom ujawiło się 5 postaci... Byłaś bardzo blisko nich, mimo że przyszłaś późno i tak miałaś prawie że najlepsze miejsce. Przywitali się i chwilę pogadali. Zayn wyjął misia, którego mu dałaś i zapytał się:
 - dziewczyny! chcę wiedzieć kto uderzył mnie tym misiem! chcę się rozprawić z tą osobą! ale bądźcie szczere, nie lubię gdy ktoś kłamie!
Podniosłaś rękę do góry i zaczęłaś nią machać. Obejrzałaś się dookoła, nikt poza tobą nie miał ręki w górze. Usłyszałaś tylko jakiś głos " to ja!" Zayn Ciebie zauważył, szedł w Twoją stronę, ale zatrzymał go ochroniarz. Malik powiedział do miktofonu " niestety ochrona jeszcze nie pozwala na osobiste rozmowy z fanami *śmiech* " jeszcze kilka minut, bądźcie cierpliwi!
Minęło kilka minut, do chłopaków podszedł jakiś mężczyzna i powiedział coś im. Chłopcy usiedli przy podłóżnym stole, przez mikrofon oznajmili aby fani ustawili się w kolejce po autografy. Byłaś 30-35 z kolei. Po kilkunastu minutach nadeszła Twoja kolej. Najpierw Liam. Chłopak nie zwrócił na Ciebie większej uwagi, podpisał się i oddał Ci kartkę. Potem Louis, który oddając kartkę uśmiechnął się do Ciebie szeroko. Czas na Nialla. Blondyn podpisując się, coś miał w ustach, nawet w takiej chwili coś jadł. Przyszła chwila na Zayna. Dałaś mu kartkę, wziął ją obojętnie, chciał się podpisać, ale zatrzymał się. Podniósł głowę do góry, przyjrzał się Tobie i zaczął się śmiać i powiedział
 - To bolało!
 - Miało boleć! - zaśmiałaś się
 - Polskie fanki są niegrzeczne! - powiedział to po czym się podpisał.
Jemu jako jedynemu podziękowałaś. Harry jako ostatni się podpisał i odeszłaś. Kilka godzin minęło, wszysctkie dziewczyny dostały autograf. Wszystko się bardzo długo przedłużyło, więc chłopaki wybrali około 20 fanek, które mogły z nimi pójść "za kulisy" . Niestety, nie było tam Ciebie. Strasznie byłaś smutna. Jednak Zayn o Tobie nie zapomniał
 - Ja jeszczę poproszę dziewczynę od misia! muszę jej oddać! Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć, przepychać się i nie miałaś szans aby się tam dostać. Zrezygnowałaś. Wyszłaś z tłumu, kierowałaś się ku wyjściu. Szybkim ruchem jakiś facet złapał Cię za rękę.Był to ochroniarz.
 - Dostaliśmy wiadomość, że nie możesz stąd wyjść. Najpierw musisz wejść za kulisy! Masz duże szczęście!
Szłaś obok niego, nic się nie odzywałaś. Nie wiedziałaś co masz myśleć, przecież takie rzeczy nawet się w Twoich snach nie zdarzały. Ciężko było sie przepchać przez tłumy, dojście do chłopaków zajęło Wam kilka dobrych minut. Gdy byliście już na miejscu, zostały tylko 2 fanki. Chłopaki Cię nie zauważyli. Stałaś kilka metrów od nich. Fanki już odeszły, Liam powiedział
 - No! Odwaliliśmy dzisiaj niezłą robotę.
 - Zayn, a gdzie ta od miśka? - zapytał Niall
 - No właśnie nie wiem... - odpowiedział Malik
 - Tu jestem... - powiedziałaś cicho. Chłopcy szybko się odwrócili. Zayn się zaśmiał
 - O jednak jesteś! to teraz sie tłumacz, bo ciężki los Cię czeka!
 - Ymm. Ja się Ciebie nie boję, Bad Boyu!
 - No to zobaczymy!
 - Zayn weź Tę dziewczynę i idźcie sobie porozmawiajcie gdzieś. Widzę że potrzebujecie prywatności *śmiech* - zażartował Harold.
 - Czemu nie?!
Malik wziął Cię za rękę i tyłem, gdzie nie ma fanek zaprowadził Cię do auta. Siedział w nim Paul.
 - Paul, zawieź nas do hotelu.
 - Nie możesz zabierać fanek do hotelu, to niebezpieczne!
 - Oj przestań.. czy ona wygląda na niebezpieczną?
 - Bierzesz ją na właśną odpowiedzialność..
Wsiedliście do środka. Nie da się opisać jak się czułaś. Byłaś najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, wiedziałaś, że inne fanki Ci starsznie zazdroszczą. Jechaliście w ciszy. Patrzyłaś się przed siebie, bałaś spojrzeć się na Zayna, chciałaś, ale nie dałaś rady. Zayn chyba też czuł sztywną atmosferę i powiedział
 - Ale ja jestem głupi... Nawet nie zapytałem jak się nazywasz!
 - [t.i.] a Ty jak się nazywasz? *śmiech*
 - A ja mam na imię Zayn, miło mi Cię poznać. Hahah!
Gadaliście, śmialiście się.
 - Mogę się coś spytać? - zaczął Malik
 - Uuu mam się bać? - zażartowałaś i zaczęłaś się śmiać
 - Masz chłopaka? - Zayn z poważną miną się Ciebie zapytał, Ty nie wiedziałaś co odpowiedzieć, nie spodziewałaś się tego pytania. Dla rozluźnienia odpowiedziałaś
 - Mam 5 mężów! Liczy się?
 - O kurdę! Szalejesz!
 - No jasne. A wiesz, że Ty jesteś też moim mężem ? - poruszyłaś brwiami i się zaśmiałaś
 - Wiem! Mrs. [t.i.] Malik!
 - *śmiech* łoł, już ślub mieliśmy?
 - Eee przed chwilą powiedziałaś, że jestem Twoim mężem, hello!
 - A no tak!
zaczęliście się śmiać. Gadałaś z nim jak ze "starym mężem" . Gdy już byliście w hotelu, Zayn zamówił coś do jedzenia. Po jakimś czasie pani z obsługi przyniosła pożywienie. Usiedliście przy stole i rozmawiając jedliście. Zayn pytał o różne rzeczy, do jakiej chodzisz szkoły, od kiedy jesteś Directionerką itp. Potem chciała sprawdzić Twoją wiedzę, pytał się np " Jaki kolor lubię najbardziej?" Ty musiałaś odpowiedzeć. Nie zrobiłaś żadnego błędu, Malik się trochę zdziwił, nie wiedział, że fani aż tyle o nim wiedzą. Potem poszliście do salonu, oglądaliście jakiś film. Siedzieliście na kanapie, blisko siebie. Rozmawiało Wam się bardzo dobrze, spojrzałaś na godzinę. Było już po 21. Wstałaś i powiedziałaś, że musisz iść. Malik także wstał, złapał Cię za ręce i patrzył Ci się w oczy. Serce zabiło Ci milion razy mocniej.
 - A spotkamy się jeszcze kiedyś? Miło z Tobą spędzać czas.
 - Też Cię polubiłam. Musimy to kiedyś powtórzyć.
 - Może jutro? O 18 u mnie? Nie będę za bardzo mógł gdzieś wyjść, wiesz jakie są fanki *śmiech*
 - Jeśli przepcham się przez tłumy to oczywiście!
 - Dobra to jesteśmy umówieni.
Zayn Cię odprowadzał. Szliście ciemnymi uliczkami, skrótem, tak żeby nikt Was nie zauważył Ale niestety, paparazzi Was uchwyciło i zobaczyliście błysk fleszy. Wzięłaś chłopaka za rękę i pobiegłaś z nim między budynkami. Udało Wam się uciec. Po chwili byliście już pod Twoim domem.
 - Yyy.. No to do jutra.. - Powiedziałaś.
 - Tak.. do jutra.
Trochę zmylona dziwnym zachowaniem Malika odwróciłaś się i poszłaś w stronę drzwi. Zayn podbiegł do Ciebie, spojrzałaś na niego.
 - Już nie mogę się doczekać jutra! *przytula Cię* - do jutra [t.i. zdrobniale] *buziak w policzek*
Odszedł. Uśmiechnęłaś się sama do siebie i weszłaś do domu.


Teraz możecie komentować jeśli chcecie ;) MOJE NAJWIĘKSZE MARZENIE, OBY TO SIĘ SPEŁNIŁO :((

czwartek, 26 lipca 2012

Imagine - Zayn

Ten imagin nie jest mój, jakiś czas temu napisała go dziewczyna chyba ze stronki " One Direction imaginy ;d " czy cos takiego, nie wiem nie pamiętam. WYCISKACZ ŁEZ. Genialny ♥♥♥





Miał na imię Zayn. Był obiektem westchnień wszystkich dziewczyn. Raczej niedostępny. Nigdy się szczerze nie zakochał. Pewnego dnia jechał do szkoły, lecz uciekł mu autobus. Musiał jechać pociągiem. Rzucił swój plecak nie patrząc na jakie siedzenie i usiadł.
T: Auł. Uważaj troszkę nie jesteś tu sam.
Chłopak odwrócił się i nie mógł oderwać od Ciebie wzroku.
Z: Oj przepraszam nie zauważyłem Cię. Mogę się dosiąść? Fajnie byłoby porozmawiać z kimś, żeby rozbudzić się przed szkołą ;)
T: Hmmm....miły jesteś, siadaj ;) No to opowiadaj codziennie rano jesteś taki wkurzony? :)
Z: Hehe, tylko jak mi autobus z przed nosa ucieka. A ty zawsze taka wesoła jesteś?
T: Trzeba cieszyć się życiem. W końcu żyję się tylko raz ;)
Byliście tak zajęci rozmową, że Zayn nie zauważył kiedy przegapił swój przystanek. Jednak nie obchodziło go to. Chciał zostać jak najdłużej z Tobą. Gdy pociąg się zatrzymał wyszliście razem. Lecz przy wyjściu były straszne tłumy i nie zauważył, w którą stronę poszłaś. Szedł smutny do szkoły. Na lekcjach nie mógł się skupić. Przed oczami miał wciąż Twoją twarz. Codziennie wsiadał to tego samego pociągu w nadziei, że znów Cię zobaczy. Lecz nigdy nie mógł na Ciebie trafić. Poszedł do szkoły, w której się uczysz. Znał twojego imienia więc nie potrafił Cię znaleźć. Pewnego dnia stanął na środku pociągu i zaczął głośno mówić.
Z: 2 tygodnie temu poznałem tu wyjątkową dziewczynę. Była ciągle uśmiechnięta. Potrafiła każdemu poprawić humor. Miała długie [kolor twoich włosów] włosy i [kolor twoich oczu] oczy. Proszę jeżeli ktoś ją widział niech da mi znać.. Proszę...
Mijały dni i nikt się nie zgłaszał. Zayn coraz bardziej tracił nadzieję.
Następnego dnia gdy chłopak jak co dzień usiadł w pociągu na tym samym siedzeniu co usiadł ze swoją nieznajomą zauważył napis.
'Nie wiem czy mnie jeszcze pamiętasz. Siedzieliśmy tu razem na tym siedzeniu. Niechcący rzuciłeś we mnie plecakiem. Przeze mnie przegapiłeś przystanek. Jeśli rozmawiało Ci się ze mną tak samo dobrze jak mi z Tobą to zadzwoń
695-720-963 [t.i] '
Zayn cieszył się tak bardzo, że nie obchodziło go to, że ludzie krzywo się na niego patrzą. Od razu wybrał twój numer i czekał na odpowiedź. Umówiliście się. Spotykaliście się coraz częściej. Nie mogliście się doczekać kolejnych spotkań.


*Po jakimś czasie*
Zayn zakochał się w Tobie, ale bał się Ci o tym powiedzieć.
Bał się, że zepsuje wszystko to co teraz jest między wami, że go odrzucisz. Postanowił załatwić to inaczej.
Zaprosił Cię na dach budynku gdzie po raz pierwszy się spotkaliście. Bardzo się ucieszyłaś i szybko tam pobiegłaś. Gdy weszłaś na górę, nie wierzyłaś własnym oczom. Koło Ciebie, wszędzie leżały płatki róż. Na środku zrobione z nich wielkie serce. Stanęłaś w samym jego środku. Po chwili zjawił się Zayn w ręku trzymał najpiękniejszą róże. Zbliżył się i zaczął mówić.
Z: Ja...ja chcę Ci coś...coś powiedzieć, że jaa..no bo ja Ciebie... czy może Ty i jaa... bo moż...
Rzuciłaś mu się w ramiona i pocałowałaś mówiąc:
T: Wszystko rozumiem kochanie. Ja Ciebie też kocham. Chciałabym z Tobą być...nie pragnę niczego więcej. Mijały miesiące od kiedy byliście razem. Prawdziwa miłość chodź serca jeszcze młode. Wiele razy ktoś próbował was rozdzielić, ale wy zawsze wygrywaliście z losem..., aż do wtedy. Do waszej szkoły doszła nowa uczennica. Paulina. Ładna, wyzywająco się ubierająca długo noga blondynka. Podobała się wszystkim. Każdy jej pragnął. Mogła mieć każdego... oprócz...Zayna. Mogła mieć każdego, ale to jej nie wystarczyło.
P: Ej, Aśka kto to jest ten przystojniak przy oknie? Te ciacho tam... - spytała jednej z dziewczyn.
A: Zayn, ale zapomnij. On jest na zabój zakochany w [t.i.]. Było wiele, które chciało ich rozdzielić żadnej się nie udało. Nie ulegnie Ci.!
P: Jeszcze zobaczymy! - powiedziała i fałszywie się zaśmiała. - Hej przystojniaku... mógłbyś mnie trochę oprowadzić... nie za bardzo się jeszcze tutaj orientuję.
Z: Spoko tylko bez zobowiązań - odpowiedział.
Paulina cały czas próbowała namieszać. Co rusz wymyślała jakieś pomysły, żeby tylko jak najwięcej czasu spędzać z Zaynem. Nie kochała go po prostu nie lubiła gdy PRAWIE wszyscy jej pragną. Dla niej to było wciąż za mało. Ty najpierw nie miałaś nic przeciwko temu kiedy Zayn musiał dawać korepetycje Paulinie... oprowadzał ją po szkole bo Paulina przypadkowo za każdym razem na niego wpadała. Lecz Ty byłaś coraz bardziej zazdrosna. Zayn tłumaczył Ci, że wcale nie chce tego wszystkiego, ale korepetycje musi jej dawać, gdyż tak powiedziała mu jego nauczycielka... a na to, że Paulina na niego wpada nie ma żadnego wpływu. Obiecał, że porozmawia z nią.
Z: Ej Paulina słuchaj, ja mam dziewczynę i jej się nie podoba, że tak często się spotykamy. Mój kumpel będzie dawał Ci korepetycje, a Ty postaraj się mnie unikać. [t.i.] przestaje się to podobać i mi też.
Paulinę jeszcze bardziej to rozwścieczyło... nie dawała za wygraną. Pisała do Ciebie anonimy, że Zayn Cię zdradza. Przerabia zdjęcia, które sprawiają wrażenie, że Zayn całuje się z nią.
Mimo, że z tego powodu bardzo cierpiałaś nie mówiłaś nic Zaynowi. Honor ściskał Ci serce. Któregoś dnia, Zayn zapomniał kurtki ze szkoły. Paulina znalazła ją i wyjęła z niej komórkę chłopaka.
P: Teraz zobaczymy kto będzie górą [t.i.zdrobniale].
Dostałaś sms'a....
'Hey[t.i].... słuchaj nie kocham Cię. W sumie nigdy Cię nie kochałem. To był tylko zakład. Miałem być z tobą rok. Rok minął teraz spotykam się z Pauliną. Nie gniewaj się za zakład.
Buźki Zayn. '
Popłakałaś się chciałaś go znienawidzić, ale nie potrafiłaś. Za bardzo go kochałaś. Nie chciałaś mieć z nim nic wspólnego. Unikałaś go. Zmieniłaś szkołę...
Zayn cały czas próbował się z Tobą skontaktować, nie odpisywałaś mu, nie odbierałaś telefonu. Gdy dzwonił na domowy nigdy Cię ' nie było' w domu... nawet jak przychodził nie chciałaś go widzieć. Parę tygodni później postanowiłaś pójść na dwór. Dalej nie mogłaś pogodzić się z tą całą sytuacją, poszłaś powspominać do waszego miejsca na wasz dach.... Siedziałaś i rozmyślałaś, kiedy po chwili pojawił się Zayn. Wstałaś i od razu chciałaś jak najszybciej uciec...
Z: Kochanie! Nareszcie jesteś, tak tęskniłem co się z Tobą działo?
T: KOCHANIE?! Skończ z tą głupią gadką i zostaw mnie w świętym spokoju!
Z: Ale [t.i.] - Nadal trzymał Cię i nie chciał puścić.
T: Puść mnie !! Nie dotykaj mnie!! Daj mi przejść!!
Zaczęłaś się szarpać, a Zayn dalej nie chciał Cię puścić. Coraz bardziej próbowałaś się wyszarpać, aż wreszcie Ci się udało i... spadłaś. Spadłaś z dachu, a głową uderzyłaś o kamień. Krew się lała, a Zayn roztrzęsiony, zapłakany dzwonił po karetkę... Przyjechali jak najszybciej.. Zayn pojechał razem z nimi i ciągle Cię wzywał: 'nie zostawiaj mnie ukochana nie zostawiaj'
W szpitalu wszyscy byli już na miejscu. Ty przeżyłaś bardzo ciężką operację... Nikt nie chciał widzieć chłopaka, ale on bardzo chciał wiedzieć co z Tobą. Po tygodniu obudziłaś się... wszyscy nie chamowali łez szczęścia....ale... Gdy otworzyłaś oczy zaczęłaś krzyczeć. Gdzie ja jestem!? Co się ze mną dzieję?! Czemu nic nie widzę?!
Twoi rodzice od razu wezwali lekarza.
T: Nic nie widzę. JA NIC NIE WIDZĘ. Mamo tato NIE WIDZĘ!! *płacz*
Straciłaś wzrok przez Zayna. Ty, która każdego potrafiłaś pocieszyć. Jedyna, która tak bardzo potrafiła cieszyć się życiem już zawsze będzie żyła w ciemności...
Chłopak nie mógł się z tym pogodzić. Poszedł do szpitala i podpisał papiery. Ubrał się w szpitalne ubranie. Nikt nie wiedział o jego zamiarach...Nikt... Na sale operacyjną wjechały dwa łóżka na jednym Ty na drugim Zayn.


*2 tygodnie po operacji*


Zdjęli Ci bandaże. Widziałaś. Odzyskałaś wzrok. Przeszczepili Ci siatkówkę lecz dawca był nie znany. Nie chciał byś Ty i Twoja rodzina znali jego imię.
Twoja najlepsza przyjaciółka powiedziała Ci o czymś : [t.i.]...Ta sprawa z Zaynem. Ten sms.... to napisała Paulina. Znalazła jego telefon. On nic nie wiedział. Chciał Cię znaleźć, ale zmieniłaś szkołę. On kocha Cię... kocha ponad wszystko.
Zapłakana nie wierzyłaś jak mogłaś w niego zwątpić. Jak mogłaś zwątpić w to, że Twoja wielka miłość, Twój największy skarb mógł zrobić coś takiego, przecież znałaś go najlepiej ze wszystkich. I mimo wszystko zwątpiłaś... Płakałaś, ciągle płakałaś. Uciekłaś w miejsce waszych miłośnych wspomnień, w miejsce, które było waszym niebem. Weszłaś na dach. Na ławce siedział Zayn. Nie odezwałaś się... ze szczęścia nie mogłaś wydusić z siebie dźwięku. Powoli podchodziłaś do niego. Koło niego stała oparta biało czerwona laska, a koło niej stał pies. Byłaś zdziwiona. Przecież on nigdy nie miał psa.
Zayn trzymał coś w reku. Nagle wiatr zawiał i wywiał to, a ono upadło pod Twoje nogi. Schyliłaś się i podniosłaś to. Okazało się, że to Twoje zdjęcie. On trzymał w ręku Twoje zdjęcie.
Po twarzy poleciały Ci łzy. Dalej nic nie mówiąc podeszłaś i podałaś mu zdjęcie. Chłopak wstał wziął laskę złapał za smycz, ukłonił się, podziękował za zdjęcie i odszedł, machając laską na prawo i lewo... szukając, w którą stronę iść. Trzymałaś ręką usta, żeby nie usłyszał, że ktoś płacze. Klęknęłaś na ziemi i płakałaś... teraz wiedziałaś, dlaczego znów możesz widzieć..pocieszała Cię tylko jedna rzecz. Zayn nie będzie mógł ofiarować Ci swojego serca, ale będzie mógł zrobić coś lepszego. Będzie prowadzić Cię przez świat... jego oczy będą Twoim drogowskazem. Spotkało Cię wielkie szczęście. Najwierniejsza Miłość... tylko raz taka się zdarza. Taka miłość na zawsze. Oczy, które ofiarował Ci Zayn był twoim drogowskazem, zaś Ty stałaś się przewodnikiem chłopaka. Teraz już wiesz, że szczęście sprzyja tym, którzy wiedzą pod jaką postacią mogą go oczekiwać...Ty już wiesz...